Monday, 29 February 2016

Czy naprawdę wyrzuciłam wszystkie ubrania?

Ten post nie będzie zbyt informacyjny. Piszę go dlatego, żeby pokazać, że jeszcze pamiętam o moich Noworocznych postanowieniach. Mianowicie mam na myśli dwa z nich - znaleźć swój osobisty styl” i „przetłumaczyć posty na inne języki”. Co do tego drugiego, to wystąpił nieoczekiwany problem – zaczęłam tłumaczyć post na angielski, ale szybko się znudziłam i napisałam zupełnie inny tekst w tym języku. Nie wiem, co z tym tekstem teraz robić.
Odnośnie pierwszego punktu, mam kilka zdjęć i odpowiedź na popularne pytanie "Zmieniasz garderobę - czy to znaczy, że wyrzucisz wszystkie ubrania?", zapraszam do przeczytania posta :)
  


Zaczęłam od poszukiwania inspiracji dla nowego obrazu. Moje ikony stylu - Marilyn Monroe, Dita Von Tease i Helena Bonham Carter – to bardzo piękne i stylowe kobiety, ale idąc do sklepu muszę być realistką.


W końcu znalazłam kilka zdjęć we francuskim wydaniu Glamour, które mi się spodobały. Nawet umieściłam niektóre z nich na moim moodboardzie. Nie sądzę, że naprawdę kupiłam coś w tym stylu, ale w jakiś magiczny sposób te zdjęcia motywują mnie do kupowania rzeczy, które tworzą mój nowy, 100% MÓJ styl.


Wydaje mi się, że zawsze wiedziałam, co muszę założyć, żeby moje ubrania odzwierciedlały mój charakter, ale jakoś zapomniałam. Przecież zawsze wiedziałam, że wolę nieco bardziej rockowe stylizacje z pazurem niż bezpieczną elegancję. 


Jednak już nie jestem taka sama jak w liceum, nie będę zakładać najdziwniejszych rzeczy i połączeń, pragnię wyglądać jak dorosła młoda kobieta, która ma pojęcie o dobrym guście i kobiecości. Tym bardziej, że naprawdę lubię klasyczny styl i retro-glamour. 


  
   Postanowiłam w jakiś sposób połączyć te style - nie mam wątpliwości, że to możliwe. Tak, nie znalazłam przykładu, który można skopiować, ale ten fakt stanowi wyzwanie jeszcze bardziej interesującym :D 


Kiedy styl został określony i nawet zapisany w notesie, musiałam krytycznie ocenić ubrania, które już miałam w szafie, i ... wyrzucić wszystko, co nie wpisuje się w nowy styl. Nie wyrzuciłam wszystkiego. Znów muszę być realistką - mamy zimę, na pewno nie potrafię w jeden dzień kupić nowej zimowej garderoby. Wymyśliłam własny system - wszystkie ubrania podzieliłam na trzy grupy:
1. Ubrania, które mi się podobają i zostaną.
2. Ubrania, których mogę pozbyć się natychmiast. 
3. Ubrania, które zostają tymczasowo - kiedy znajdę coś na odmiane, od razy wyrzucam. 


Pierwsza grupa jest, niestety, najmniejsza. Te rzeczy umieściłam na otwartem wieszaku w pokoju, żeby cały czas pamiętać o moim celu. Rzeczy z drugiej grupy wysłałam do mamy i powiedziałam, że może robić z nimi, co chce. Niektórze z nich mama nosi, innymi myje podłogi. Rzeczy z trzeciej kategorii zostawiłam w szafie, ale staram się ich nie używać tak często. Kilka ubrań z tej kategorii już też trafiło do mamy, a to znaczy, że wszystko idzie według planu. 


Myślałam, że będzie ciężko, że cały czas będzie mi brakowało ubrań. Ale nie było tak źle. Szczerze mówiąc, miałam aż tyle ubrań, że nawet po globalnym czyszczeniu zostało jeszcze sporo. Do tego zaczęłam aktywnie kupować nowe rzeczy. 


Depresja jednak znalazła słaby punkt w tym planie i zaczęła mnie męczyć. Związane to z faktem, iż kupuję bardziej ubrania na wiosnę - zima się skończy i od razu założę moje nowe, piękne ubrania. Z tego powodu czały czas coś kupuję, a noszę to samo, co zawsze. Już zaczęłam myśleć, że to wszystko nie ma sensu i transformacja nigdy się nie skończy. 


Muszę przyznać, że ten post i zdjęcia, które widzicie pomogły mi to przetrwać. Kiedy zebrałam w jednym miejscu wszystko, co nabyłam w ramach mojego "projektu" i zobaczyłam, jak to razem wygląda, zrozumiałam, że jestem na właściwej drodze. Trzeba tylko mieć więcej cierpliwości. 


Teraz czuję prawdziwą satysfakcję, chociaż wiem, że mam jeszcze przed sobą dużo pracy. 


Niektóre z nowych rzeczy chciałam mieć od zawsze. Na przykłam już od dawna miałam zamiar zainwestować w idealną ramoneskę (Bershka). 



A moja kolekcja koszulek z zespołami zaczęła się jeszcze w szkole :) 



Jadnak nigdy wcześniej nie zwróciłabym uwagi na palto w kratę albo coś z frędzlami! Kiedy trafiłam w second handzie na to palto (z Irlandii :D) - od razu się zakochałam! Do teraz nie wiem, dlaczego. A ta torebka! Kiedy byłam w Berlinie, kupiłam ją w Primarku i wiedziałam, że będzie to wisienka zestawu ze skórzanymi leginsami i koszulką Ramones (też z Primarku)


A te dwie koszulki to wynik zaintersowania naszej rodziny Chinami :) 



Przez ubrania zaczynam odkrywać nie tylko styl - poznaję SIEBIE! To bardzo poważna zaleta, bo w pewnym momencie myślałam, że za dużo uwagi zwracam na ciuchy. Teraz wiem, że to wszystko dotyczy nie tylko wydawania kasy na nowe ubrania i spędzania wolnego czasu w sklepach, ale też zmian mojego charakteru i samopoczucia. 


Musiałam pokazać te rzeczy. Nie żeby się pochwalić (większoszć z nich została kupiona w second handzie po 5-10 zł). Po prostu chciałam udowodnić sobie, że już mam motywujące efekty mojej pracy. Ktoś przez całe życie marzy schudnąć, a ja zawsze marzyłam mieć idealną garderobę - interpretuję to właśnie w taki sposób. 

P.S. Biżuteria i dodatki też są do rewizji, ale zagarek SLAP na pewno zostaje :) 


65 comments:

  1. Nie wyrzucaj rzeczy dobrych, które Ci się już nie podobają lub nie pasują do nowych założeń.Ja dziś m.in. dlatego kręcę bloga, że zarchiwizowałam rzeczy z czasów liceum, moja babcia i prababcia też nie wszystko wyrzuciły, nie mówiąc o mamie (kopania rzeczy). Teraz te rzeczy są modne! 20 lat trzeba czekać.

    blog minimalissmo

    ReplyDelete
    Replies
    1. Generalnie to dobry pomysł, ale za dużo przeprowadzam się, więc nie mam możliwości przechowywać wszystkie ubrania. Nawet niw mam pojęcia, gdzie będę miszkać i robić za 20 lat :D To tego nie chodzi mi o modzie, tylko o stylu :)

      Delete
    2. Przechowywanie to w sumie największy problem, to fakt. Jak się nie ma miejsca, nawet w piwnicy (worek próżniowy?) to ciężko coś wymyślić. A zakopać nie można.

      Delete
    3. Ostatnio zaczęłam kupować w second handach i bardzo mi się podoba pomysł, że mogę oddać swoje ubrania i jakaś nieznajoma kobieta będzie je nosić, może nawet będzie z nich zadowolona :)

      Delete
  2. 1) Też od ponad pół roku pracuję nad swoim stylem i zawartością szafy; ponad połowę badziewia z niej wywaliłam ;)

    2) Te rockowe koszulki świetne, idealne pod ramoneskę :)

    3) Też kiedyś tłumaczyłam posty na angielski, ale po chyba 2 miesiącach byłam tym tak wyczerpana, że po prostu dałam sobie spokój, ulżyło mi przeogromnie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. 1) powodzenia, już wiem, że to nie łatwo.
      2) Dziękuję :)
      3) Zwykle łatwo tłumaczę, jeżeli chodzi o angielski albo faranzuski, ale nie lubię tego robić, bo szybko się nudzę :D chyba dlatego nie zostałam tłumaczem :)

      Delete
  3. Bardzo fajny post. Zawsze warto zostawić sobie rzeczy z materiału w dobrym gatunku. Muszę zrobić czystkę u siebie, zainspirowałaś mnie :)

    ReplyDelete
  4. Jak dla mnie idealnym polaczeniem stylu rockowego i retro jest wracajaca jak bumerang estetyka pin-up girls i rockabilly. W wersji wspolczesnej bardzo latwo byloby dodac do tego odrobine glamour i mysle, ze byloby Ci w takiej stylówie do twarzy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Uwielbiam rockabilly, oczywiście ten styl też miałam na uwadzę. Jednak za dużo kolorów dla mnie, do tego chciałam dodać trochę grunge'u :)

      Delete
  5. Idzie wiosna więc też zaczęłam sprzątać szafę. Pierwsze do odstrzału są rzeczy których nie miałam na sobie od roku. To znak, że więcej w nich nie będę chodzić. Jednak do niektórych mam jednak sentyment.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też mam sentyment do niektórych ubrań, jednak czasem z tego się śmieję - za dużo o tym myślę :)

      Delete
  6. Ja już robię wyprzedaże.
    Bo moja szafa też ma ograniczoną pojemność :)

    Pozdrawiam Zocha

    ReplyDelete
  7. sama szukam swój styl, ostatnio najlepiej czuje sie w koszulach :)
    PorcelainDesire

    ReplyDelete
  8. BARDZO FAJNY POST! CZYTAŁAM Z UWAGĄ I ZAINTERESOWANIEM

    ReplyDelete
  9. Ciekawy post :) Ja osobiście się nie określam stylowo, bo w wielu stylach czuję się dobrze ;) Miksuję zatem jak mi tam pasuje - co nieco wymusza również biurowa praca, jakby nie było ;] Uwielbiam trampki, topy i podarte dżinsy, ale do pracy w tym (niestety) nie pójdę ;)
    Trzeba mierzyć siły na zamiary czy jakoś tak ;]

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mój mąż pracuje w dużej firmie, ale pod koszlę zakłada koszulkę z zespółem Metallica :D

      Delete
  10. Twoja idealna ramoneska naprawdę jest idealna! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję, musiałam trochę poszukać :D

      Delete
  11. Pasują Ci rockowe stylizacje :)

    ReplyDelete
  12. Masz wiele mega fajnych ciuszków :) Nie wyrzucać... tylko gdzie je wszystkie przechowywać... wszędzie już są pochowane buty xD

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję :)
      Ja nigdy nie wyrzucam, oddaję i mówi "Jeżeli Ci się nie spodoba - wyrzucisz" :D

      Delete
  13. Też uwielbiam Marilyn i Rolling Stones!
    Świetny pomysł z podzieleniem rzeczy na trzy części, będę musiała wypróbować :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polecam ten sposób, pomaga pozbyć się starych ciuchów bez tragedii :)

      Delete
  14. Jezu! Życzę Ci powodzenia w szukaniu i dobieraniu rzeczy :D Post jest cudowny i Ty na zdj :*

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com odpowiadam na każdą obserwacje :)

    ReplyDelete
  15. Bardzo dobry system wymiany garderoby, ja swego czasu też wyrzuciłam wszystko co nie wpisywało się w mój styl (zmotywował mnie do tego blog), ale szczerze mówiąc, teraz żałuję, że pozbyłam się niektórych ubrań (ale tylko niektórych;)
    Piękną ramoneskę sobie kupiłaś, palto w kratę też bardzo stylowe:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cieszę się, że Ci się podobają moje nowe ubrania, bo miałam obawy, że wyrzucę i ponownie kupię zły rzeczy.
      Nie ma sensu żalować o ubraniach - wokół nas są tyle dobrych ciuchów :D

      Delete
  16. czytam z uśmiechem, bo jakiś czas temu zrobiłam to samo, czyli spakowałam wszystko co mi wadzi, zostały tylko moje ulubione klasyki. reszta w pudłach w domu rodzinnym, czeka na łaskawsze czasy ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To też mój sposób - nie wyrzucać, a oddać do rodziców. Potem ja te rzecy zapominam i mozna już wyrzucić :)

      Delete
  17. uwielbiam łączyć style, swój styl poznajemy całe życie. ciągle się on zmienia jak i my, nasze poglądy. Kilka lat temu ubierałam się w stylu gotyckim/rockowym, miałąm kolorowe włosy. Nie pomyślałąbym wtedy że mój styl się tak zmieni :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też kiedyś miałam gotyczki styl i teraz trochę żaluję, że zmieniłam go na więcej "normalny". Kolorowe włosy też wkrótce będę miała :)

      Delete
  18. Ciuszki ciuszkami, ale ja najbardziej jaram sie Twoimi odrośniętymi włosami. Prawda, prawda. Helena ma genialny styl. Strasznie podoba mi się. Tez podoba mi się misja segregowania ciuchów. U mnie jednak wygląda to tak : ZOSTAJE, to czego nie mialam na sobie ni razu w danym sezonie, do oddania badz na szmaty)zalezy w jakim jest stanie... Zazwyczaj jednak najwiecej laduje tam gdzie moge cos oddac komuś z uboższych rodzin. Moja uszczuplona szafa jest zadowolona, bo nic sie w niej nie ugina a i ja zadowolona tez , bo moge komus pomoc

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie chcę się chwalić, ale w tej sesji włosy naprawdę szczególnie dobrze wyglądają :D
      Akurat teraz zbieram torbę dla doma samotnej matki. Wiem, że już od dawna obiecuję to zrobić, ale jak zawsze nie mam czasu :( Ale nie zrezygnuję z tego planu.

      Delete
  19. ja polecam każdemu by znalazł swój indywidualny styl, nigdyy się nie ubierałem tak jak mi każą i nigdy nie zbierałem ciuchow :)

    ReplyDelete
  20. Piękne rzeczy, nie pozbywaj się ich w taki sposób , jak ich na prawde nie chcesz to wystaw je np na vinted to moze je sprzedaż i będziesz miała jeszcze z tego zysk ;)
    http://xthy.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. To nie są rzeczy, które wyrzucam, to już "nowa dostawa" :)
      Czy naprawdę można coś sprzedać na Vinted? :)

      Delete
  21. Ja jesienią zrobiłam rewolucję w szafie po lekturze książki pewnej blogerki ;) Poczułam się dużo lepiej;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czy mogę zapytać, jaka to blogerka ? :)

      Delete
  22. od czasu do czasu robię takie przewietrzenie szafy i ubrania, których już nie noszę oddaję biedniejszym:)

    ReplyDelete
  23. Piękne to pierwsze zdjęcie, zresztą wszystkie b. ładne.

    ReplyDelete
  24. Też w tym roku szukam swojego stylu :) Piękną masz fryzurę.

    ReplyDelete
  25. Ja nie cierpię wrzucać ubrań i mam takie rzeczy do których jestem przywiązania i za nic w świecie nie mogłabym je wyrzucić. Ale ktoś w komentarzach napisał, żebyś tych ubrań nie wyrzucała. I chyba ma rację, zawsze trendy wracają i nie wiesz kiedy dany ciuch znowu będzie modny. często oglądam angielskie filmy o modzie takie dokumentalne, gdzie prowadząca wyszukuje w szafach babć/mam ubrań, które następnie przerabia. Mam wrażenie, że w porwaniu z dzisiejszymi ubraniami, ubrania wcześniejsze były znacznie lepszej jakości i tego mi brakuje!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Już tu pisałam i napiszę po raz kolejny - nie chodzi mi o modzie. Jakie ma znaczenie, czy ubanie jest modne, czy kiedyś będzie, jeżeli to po prostu nie mój styl i ja nie chcę go mieć?

      Delete
  26. Super ciuszki! Niestety nie są w moim stylu, ale tobie pasują :)

    wikujama.blogspot.com

    ReplyDelete
  27. to świetnie, że tak fajnie zabierasz sie za tworzenie swojego stylu:) to ważne by czuć się dobrze w ubraniach i pokazywać to - co aktualnie chce się pokazać - nawet jeśli będzie to odważne czy nieco kontrowersyjne :) super

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję bardzi za miłe słowa, to motywuje do działania <3

      Delete
  28. Taka decyzja wymaga nie lada odwagi - bo jakże to wyprowadzić połowę szafy! Ale nie ma sensu nosić ubrań, które się nie podobają albo nie czujemy się w nich dobrze, zgadzam się z tym w 100%! Rzeczy, których ja już nie noszę albo kupiłam pod wpływem impulsu, a potem stwierdziłam, że niesłusznie, wystawiam na sprzedaż w internecie. Może jeszcze komuś posłużą i będzie z nich zadowolony :)
    O takim ,,wietrzeniu szafy" fajnie pisze pewna blogerka, Joanna Glogaza w swojej książce ,,Slow fashion", polecam poczytać :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie jestem pewna, że slow fshion to coś dla mnie, jednak książka już od dawna mi ciekawi :)

      Delete
  29. Super,że starasz się odkrywać nowe style i próbować nowych rzeczy, ale czasem warto zachować pewne rzeczy, bo mogą nam się jeszcze kiedyś przydać :-)

    ReplyDelete
  30. "Jeszcze kiedyś" to bardzo abstrakcyjne pojęcie :)

    ReplyDelete

Thank you for every comment you leave
Dziękuję za każdy komentarz