Thursday, 11 February 2016

Miłość i nienawiść z Sylveco – moje zdanie o produktach polskiej marki

 Mam pięć produktów Sylveco – jeden z nich uwielbiam, a pozostałych trzech po prostu nienawidzę. Jednak zamierzam nadal ich używać, a kiedy się skończą, kupię je znowu.

Zapraszam do przeczytania recenzji :)

Po raz pierwszy trafiłam na kosmetyki Sylveco na pewnym blogu. Zdjęcia były bardzo kuszące, a kremy opisane jako idealne. Nie miałam żadnych wątpliwości odnośnie tego, że był to post sponsorowany. Później jeszcze kilka razy widziałam podobną reklamę.


Reklama ma wpływ i na mnie, więc kiedy zauważyłam na Targach Urody i Fryzjerstwa w Gdańsku stoisko Sylveco, musiałam coś kupić. Kupiłam krem pod oczy Sylveco, a w prezencie dostałam pomadkę ochronną.


Łagodzący krem pod oczy to mój ulubieniec. Nigdy wcześniej nie miałam tego typu produktów i myślałam, że osobny krem pod oczy to już przesada. Tak, skóra w tym miejscu jest bardzo delikatna i potrzebuje nawilżania, ale jeżeli krem pod oczy jest super nawilżający, co w takim razie stosuję na całą twarz? Myślałam, że to samo!


Jednak już po pierwszym użycia krem rozjaśnił 70% moich sińców pod oczami. Nie pachnie, ma przyjemną konsystencję, jest bardzo lekki, kilka razy trafił mi do oczu i nic się nie stało. Aktywne komponenty – chaber, bławatek, świetlik łąkowy i brzoza biała. Stosuję ten kremik codziennie już od pięciu miesięcy i zauważyłam, że używam pod oczy coraz mniej korektora :)


Rokitnikowa pomadka ochronna Sylveco o zapachu cynamonu trafiła do mnie w prezencie. Hm... po pierwsze w ogóle nie pachnie cynamonem. Trudno opisać, jaki dokładnie ma zapach, ale śmierdzi okropnie. Do tego ma takie opakowanie, jakbym zrobiła je sama – już popękowało w dwóch miejscach.


Czego można oczekiwać od produktu o takich charakterystykach? Pomadka idealnie nawilża usta! Stosuję ją codziennie nawet na skórę wokół ust jako krem. Żaden Carmex nie pomoże ustom tak, jak pomadka Sylveco. Chociaż nienawidzę jej zapachu i irytuje mnie opakowanie, jest to mój
must-have, bo lubię matowe szminki, które bardzo suszą usta.


Koniecznie musiałam przetestować coś jeszcze z Sylveco i zamówiłam od Mikołaja zestaw podarunkowy – krem, lekki krem i mleczko oczyszczające. Rokitnikowe! Co ze mną nie tak?! Przecież już miałam rokitnikową pomadkę, której nienawidzę!


Krem i lekki krem też śmierdzą, a mleczko nie pachnie. Btw, jesteście ciekawi, dlaczego Silveco ma „lekki krem” i „krem”? Bo ten, którego nazwa brzmi po prostu „krem” jest naprawdę ciężki! Jest bardzo gęsty, ma pomarańczowy kolor i w ogóle wygląda tak, jakby ktoś po prostu ścisnął rokitnik i wpakował go to pudełeczka.

Skład: woda, olej sojowy, olej jojoba, wosk paszczeli, olej z pestek winogron, olej rokitnikowy, betulina, stearynian sodu, kwas cytrynowy (to wszystko?!)

Długo się wchłania. Prawie nigdy do końca. Kiedy stosuję go na noc, z rana oczyszczam twarz tonikiem i cały płatek jest pomarańczowy.


To wszystko nie sprawia żadnej przyjemności, której oczekujemy od użycia kosmetyków. Mogłabym powiedzieć, że „ciężki krem” to największe rozczarowanie, gdyby nie prawdziwe mrozy, które mogliśmy obserwować i poczuć w Gdańsku na początku stycznia. Powietrze zrobiło się suche, wiał lodowaty wiatr, do tego musiałam przez kilka dni pracować na dworze. Moja skóra była po prostu zniszczona. Wtedy wspomniałam, że „ciężki krem” okropnie pachnie, ale jest bardzo tłusty, idealny do przesuszonej skóry. Ten krem mnie uratował. Używałam go kilka (!) razy dziennie!


Jadnak kiedy pogoda wróciła do normy, musiałam o nim zapomnieć, bo moja skóra już nie była na tyle sucha i krem znów nie pasował. Mam nadzieję, że prawdziwa zima już się skończyła i w tym roku już nie będę go używała.


Lekki krem Sylveco to prawie to samo, ale w wersji light – kolor już nie tak soczysty, mniej śmierdzi i pasuje do suchej skóry, ale „normalnie suchej” (takiej jak moja). Aktywne komponenty – rokitnik zwyczajny, mydlnica i brzoza biała. Ten krem ma bardziej skomplikowany skład. Nadaje się do codziennego stosowania. Jest polecany do każdego rodzaju cery.


Tego kremu używam prawie codziennie i swierdzić mogę, że to dobra regeneracja do skóry zmęczonej. Jednak akurat tego produktu nie kupię ponownie – jest zbyt zwykły.


Arnikowe mleczko oczyszczające przeznaczone jest do skóry suchej. Uważam, że sama taką posiadam i dlatego je wybrałam. To mleczko brało udział w moim pielęgnacujnym eksperymencie „Tydzień bez wody”, o którym napiszę później


Produkt nie pachnie, ma lekką konsystencję. Aktywne komponenty – brzoza biała i arnika górska. Po pierwsze powiem, że nie zmywa wodoodpornego makijażu, jak obiecuje producent, dla tego musiałam użyć dwufazowego płynu Ziaja. Mleczko pozostawia lekką warstewkę, jakby do końca się nie zmywa. Chyba właśnie w taki sposób ma chronić suchą cerę.

Największy plus jest taki, że produkt nie pozostawia poczucia „ściągniętej” skóryprzynosi ukojenie, jest idealny do bardzo przesuszonej skóry. W sumie uważam, że arnikowe mleczko jest warte uwagi, polecam go osobom posiadającym wrażliwą cerę.


Podsumowanie.
Lubię i jedenocześnie nienawidzę kosmetyki Sylveco. Szczerze mówiąc opakowanie, konsystencja, kolor i zapach nie mają znaczenia, jeżeli kosmetyk naprawdę działa. Koniecznie muszę kupić coś jeszcze :D

Jeżeli moja recenzja Was nie przestraszyła, zapraszam na stronę producenta www.sylveco.pl

41 comments:

  1. Powiem Ci, że ja jestem zadowolona z tych kosmetyków Sylveco, które używałam czyli Lipidowego Płynu Micelarnego i obecnie pomadki z peelingiem :-) Miałam też próbki lekkiego kremu brzozowego i nagietkowego i też mi odpowiadały więc może przy następnych zakupach kremu na dzień na któryś się skuszę :-) Mam również krem pod oczy z firmy Vianek, która również należy do Sylveco i też jest bardzo fajny :-) Jestem jeszcze bardzo ciekawa ich żeli do mycia twarzy tymiankowego i rumiankowego :-)
    Bardzo fajna recenzja :-) Szczera i od serca :-)

    Pozdrawiam :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję :)
      Też planuję zamówić ten płyn micelarny. Czy zmywa makijaż ?

      Delete
  2. jakie cudowności <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje :)

    ReplyDelete
  3. Nie próbowałam jeszcze ale pewnie trafi na moją listę :)

    http://valerysdailyinspiration.blogspot.com

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polecam :) Czekam na filmik z recenzją ;)

      Delete
  4. Hello from Spain: I really like your beauty products. keep in touch

    ReplyDelete
  5. Prawdę mówiąc nie stosowałam żadnego produktu tej firmy.

    ReplyDelete
  6. Mam bardzo podobne odczucia do tej marki. Bardzo.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cieszę się, że mamy podobne opinie :)

      Delete
  7. Zamówiłam właśnie lekki krem brzozowy i zobaczymy jakie wywrze wrażenie :)
    Co do tego kremu rokitnikowego - jeśli w tym roku nie masz zamiaru go używać to lepiej zużyj go np. do stóp, bo po otwarciu tracie ważność w przeciągu 6 miesięcy ;) Ja bym go używałam np. raz w tygodniu w formie maseczki, ale to tylko moje fanaberie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Krem brzozowy przynajmniej nie ma koloru :) Właśnie myślałam o tym, że nie mogę zostawić ten krem na następną zimę :)

      Delete
  8. Mialam pomadke brzozowa i byla super, choc opakowanie niestety rowniez tragiczne. Kremy lekkie mialam dwa (rokitnikowy i nagietkowy) i byly nie dla mnie, dodatkowo ktorys mnie zapchal. Kremu pod oczy mialam sporo saszetek i dla mnie byl o wiele za malo nawilzajacy. Za to nowsza linia Sylveco (Biolaven) skradla moje serce! Teraz weszla do sprzedazy trzecia seria (Vianek) i juz ostrze sobie na nia zeby ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miałam próbki z Biolaven i jestem ciekawa tych produktów :)

      Delete
  9. Można powiedzieć, że dobrze znamy te kosmetyki ale tylko ze świata wirtualnego :D Wreszcie musimy zaopatrzyć się w jakiś produkt tej firmy :)

    ReplyDelete
  10. Chyba nigdy nie słyszałam o tej firmie i po tej recenzji, jak na razie, zostanę przy mojej ukochanej zaji ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ziaja ma bardziej "normalne" produkty, niż Sylveco :)

      Delete
  11. jestem ciekawa jak działają te cudeńka :)
    PorcelainDesire

    ReplyDelete
  12. Sylveco ma fajne kosmetyki, ale ten ziołowy zapach do najprzyjemniejszych nie należy ;) Mój zestaw próbek kremów dostałam w prezencie od przedstawiciela handlowego w aptece, w której odbywam praktyki, żeby sobie przetestować i wiedzieć co polecać pacjentom. Przetestowałam i zrobiłam recenzje, gdyż wiele osób było zainteresowanych ich produktami. Chyba najbardziej polubiłam się z lekkim kremem nagietkowym, pod oczy i tonikiem z hibiskusa. Na pomadkę z cynamonem bym się nie odważyła, właśnie ze względu na zapach ;)

    ReplyDelete
  13. wygladaja calkiem spoko, kolory do mnie przemawiaja, bo moga naprawde wspaniale pachniec, jednakze nie wiem czy na moja alergiczna skore nadalyby sie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na opakowaniach piszą, że produkty są hypoallergiczne, jednak ja bym nie ryzykowała, bo naturalne produkty często powodują najgorsze problemy ze skórą.

      Delete
  14. Niestety nie miałam żadnego z ich produktów :(

    ReplyDelete
  15. Ale kolekcja :D Ja nie mam żadnego z produktów Sylveco ale od dawna kusi mnie pomadka z peelingiem :D A teraz jeszcze ten krem pod oczy :D

    ReplyDelete
  16. Pomadki mają świetne. Kremu rokitnikowego miałam próbki, to prawda, że barwi, do tego trochę zatyka mi pory. Krem pod oczy wydawał mi się spoko (też próbki). A reszty nie miałam...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cieszę się, że mamy podobne opinie :)

      Delete
  17. Bardzo fajna recenzja!
    http://diamontsfashion.blogspot.com/

    ReplyDelete
  18. Ja pomadki Sylveco bardzo lubię, mam wszystkie 3 :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chętnie wypróbuję inne, ale mam wrażenia, że moja rakitnikowa nigdy się nię skończy :)

      Delete
  19. Lubię pomadkę z peelingiem oraz płyn micelarny :) z twojego zbioru zainwestowałabym w krem pod oczy :D

    ReplyDelete
  20. U mnie jedynie krem pod oczy się sprawdził, cała reszta była totalnym niewypałem. jeśli jesteś ciekawa czemu to zapraszam na recenzję o o tu :)

    ReplyDelete

Thank you for every comment you leave
Dziękuję za każdy komentarz